Dziś jest 1 marca, a to oznacza koniec ferii w Polsce! Niektórzy z Was już dawno zapomnieli o przerwie zimowej, a część pewnie dzisiaj takie: "ale jak to już koniec? " :)
Z tej okazji opowiem Wam jak ja spędziłem swoje ferie, które nie mieściły się idealnie w czasie w ramach ferii mazowieckich, ale to przez to, że studia rządzą się przecież swoimi prawami. :)
Tak jak pisałem na swoim facebooku, tylko kiedy mam jakiś czas wolny to staram się spotykać jak najwięcej ze znajomymi, bo uwielbiam się śmiać, gadać i jest to najlepsza metoda na czilaucik!
Jest taka zasada, że kiedy mam tylko wolne to kładę się spać bardzo późno przez co wstaję też późno, czasem nawet po południu. Oczywiście tak działo się i tym razem ;D
I tak w trakcie tych moich długich nocy jednego z dni pośmigałem sobie na lodowisku, a potem poszliśmy wszamać pizzę, bo aktywność fizyczna to jedno, a masa musi być. Przecież sama się nie zrobi ;)
W ferie też oglądałem sobie mecze z mordeczkami podjadając takie pyszności jak z lewej (podobna zasada co do pizzy:)
Potem chcąc podnieść nasze umiejętności piłkarskie postanowiliśmy też pograć w Fifę :P
Oczywiście nie mogło obyć się bez spontanicznych spotkań na zasadzie "Wpadasz? Wpadam, zaraz będę!" Takie lubię najbardziej. W tych spotkaniach nie chodzi raczej o jedzenie ;)
Zwykle mam problem, żeby dojechać, ale jakoś daję radę.
Były spotkania domowe, mieszkaniowe i miastowe - z rodzaju Warsaw by night.
I chyba to tyle na temat moich ferii, bo więcej zdjęć nie mam :)
Cieszę się bardzo, że tak towarzysko mogłem je spędzić, bo normalnie, mając zajęcia od rana do nocy, jest to strasznie trudne.
I jeszcze jedno! Z doświadczenia wiem, że często się nie chce wychodzić z domu albo mówimy sobie "nie mam czasu" Nikt Cię sam/ej z tego domu nie wyciągnie. To ty sam/a musisz chcieć. Zawsze i we wszystkim!
Damian.
W ferie też oglądałem sobie mecze z mordeczkami podjadając takie pyszności jak z lewej (podobna zasada co do pizzy:)Potem chcąc podnieść nasze umiejętności piłkarskie postanowiliśmy też pograć w Fifę :P
Oczywiście nie mogło obyć się bez spontanicznych spotkań na zasadzie "Wpadasz? Wpadam, zaraz będę!" Takie lubię najbardziej. W tych spotkaniach nie chodzi raczej o jedzenie ;)
Zwykle mam problem, żeby dojechać, ale jakoś daję radę.
Były spotkania domowe, mieszkaniowe i miastowe - z rodzaju Warsaw by night.
I chyba to tyle na temat moich ferii, bo więcej zdjęć nie mam :)
Cieszę się bardzo, że tak towarzysko mogłem je spędzić, bo normalnie, mając zajęcia od rana do nocy, jest to strasznie trudne.
I jeszcze jedno! Z doświadczenia wiem, że często się nie chce wychodzić z domu albo mówimy sobie "nie mam czasu" Nikt Cię sam/ej z tego domu nie wyciągnie. To ty sam/a musisz chcieć. Zawsze i we wszystkim!
Damian.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz